[B3 1Y] Grzanie świec po odpaleniu przez kilkadziesiąt sek.
: 20 lut 2010, 14:21
Słuchajcie, czy jest coś takiego jak dogrzewanie świec żarowych od razu po odpaleniu silnika w moim przypadku? Jest to 1Y z 91’ czyli zwykłe stare 1.9D.
Wnioskuję to po niektórych treściach wątku "[B4 aaz] żółty czujnik" https://audi80.pl/b4-aaz-zolty-czujn ... 98fc011a53 zawartych przez SiwyKot.
Ostatnio padł mi czujnik, właśnie od świec, ten na króćcu wychodzącym na nagrzewnicę. Objaw był taki, że świece grzały się nawet przy nagrzanym silniku. Po wymianie jest normalnie. Jednak od czasu kupna Audi zawsze po odpaleniu gdy kontrolka świec gasła odczuwalne było zmniejszenie obrotów przez obciążenie alternatora dalej grzanymi świecami (kontrolka nie świeci) Dopiero po kilkudziesięciu sek. słychać przekaźnik (pstryknięcie) i obroty są normalne. Na 100% grzane są świece.
Denerwuje mnie to bo silnik spada poniżej 800obr. i mocno wibruje buda. Muszę zawsze wyciągać przyśpieszacz chociaż trochę żeby było 950obr. i czekać bo ani świateł ani nadmuchu nie włączę bo jest jeszcze gorzej.
Gdy silnik jest ciepły a świece nie muszą grzać, tego efektu nie ma. Wystarczy że mignie kontrolka jak trochę wystygnie, to po odpaleniu dalej grzeją świece, tyle że już wyraźnie krócej – zawsze zależnie od temp. płynu.
Czy to ma tak być? Jeśli tak to czy mogę to obejść np. wymieniając przekaźnik na inny?
Wnioskuję to po niektórych treściach wątku "[B4 aaz] żółty czujnik" https://audi80.pl/b4-aaz-zolty-czujn ... 98fc011a53 zawartych przez SiwyKot.
Ostatnio padł mi czujnik, właśnie od świec, ten na króćcu wychodzącym na nagrzewnicę. Objaw był taki, że świece grzały się nawet przy nagrzanym silniku. Po wymianie jest normalnie. Jednak od czasu kupna Audi zawsze po odpaleniu gdy kontrolka świec gasła odczuwalne było zmniejszenie obrotów przez obciążenie alternatora dalej grzanymi świecami (kontrolka nie świeci) Dopiero po kilkudziesięciu sek. słychać przekaźnik (pstryknięcie) i obroty są normalne. Na 100% grzane są świece.
Denerwuje mnie to bo silnik spada poniżej 800obr. i mocno wibruje buda. Muszę zawsze wyciągać przyśpieszacz chociaż trochę żeby było 950obr. i czekać bo ani świateł ani nadmuchu nie włączę bo jest jeszcze gorzej.
Gdy silnik jest ciepły a świece nie muszą grzać, tego efektu nie ma. Wystarczy że mignie kontrolka jak trochę wystygnie, to po odpaleniu dalej grzeją świece, tyle że już wyraźnie krócej – zawsze zależnie od temp. płynu.
Czy to ma tak być? Jeśli tak to czy mogę to obejść np. wymieniając przekaźnik na inny?