[B3/b4] Wymiana gumowych wężyków układu hamulcowego.
: 04 kwie 2008, 09:56
Jeszcze jak pomyśle co się działo to aż nabieram głeboko powietrza.
Mam nadzieje że nikomu z was to sie nie przytrafiło i nie przytrafi a mianowicie:
Jechałem na obrzeżach miasta by nie pchać sie w korki i całe szczęście a może i nie bo jechałbym wtedy wolniej. Jechałem jakies 70km/h nawierzchnia mokra bo troche kropił deszcz. Z jednej z bocznych dróg wyjechał samochód co lepsze nie wymusił mi pierwszeństwa ale jak skręcił na swój pas to tak wymanewrował, że i wjechał na mój (bosz komu prawojazdy daja!). Zmuszony do nagłęgo hamowania nacisnąłem szybko na hamulce i poczułem trzask i pedał wszedł mi całkowicie. Straciłem hamulce. Nie zastanawiałem sie co robić. Samochody z drugiej strony ten jeden na moim pasie i uliczka z której wyjechał owy pacjent wyjeżdżający jak tirem. Odbiłem w te uliczkę i zasiągnąlem ręczny (akurat na przejściu a wiadomo że pasy sa tak malowane że sie na nich samochód ślizga). Wpadłem w poślisk i w dziure w jezdni po czym nastąpił kolejny trzask w mojej niuni. Poszedł wtedy łącznik stabilizacyjny od strony kierowcy. nie wiem ile razy mnei obkręciło ale pewnie zdajecie sobie jak to jest wchodzi w ostre zakręty na ręcznym (pewnie ktoś próbował zima).
Trzesłem się cały siedząc w samochodze na środku jezdni. Sprawca uciekł, a kolejny samochód podjeżdzając zaczał trombić. Przeparkowałem i wyszedłem obejrzec samochód.
A tu dopiero mam do was pytanie.
Co powiecie na sytuacje pękniecia w tym samym czasie dwóch gumowych wężyków nie tych małych od cylinderków tylko tych dłuższych w mojej niuni b3.
Wymiana to rzecz czasochłonna gdyż widać ze węzyków nie odkrecał nikt jeszcze, byly od nowości. Ja zabrałem sie do pracy i niestety nie obyło sie również bez wymiany jednego z przewodów hamulcowych. Zdejmując tylko koło niestety nie da rady sie odkrecic tak moich srób. sciagałem więc wężyki odkrecając je od cylinderków, z mocowań, odkecając nawet od pojemnika z ciecza (DOT-4) a nastepnie przekładając przez otwory. Mocno zapieczone dopiero w dwie osoby udało sie jedną strone (od pasażera-ten dłuższy przewód hamulcowy) uratować. Koszta ok 80 zł z łącznikiem stabilizacyjnym, przeżycia bezcenne)
Mam już gotowy układ hamulcowy ale nie musze odpowietrzyc go... chce prosic was tutaj o pomoc, powiedzcie jak....
Mam nadzieje że nikomu z was to sie nie przytrafiło i nie przytrafi a mianowicie:
Jechałem na obrzeżach miasta by nie pchać sie w korki i całe szczęście a może i nie bo jechałbym wtedy wolniej. Jechałem jakies 70km/h nawierzchnia mokra bo troche kropił deszcz. Z jednej z bocznych dróg wyjechał samochód co lepsze nie wymusił mi pierwszeństwa ale jak skręcił na swój pas to tak wymanewrował, że i wjechał na mój (bosz komu prawojazdy daja!). Zmuszony do nagłęgo hamowania nacisnąłem szybko na hamulce i poczułem trzask i pedał wszedł mi całkowicie. Straciłem hamulce. Nie zastanawiałem sie co robić. Samochody z drugiej strony ten jeden na moim pasie i uliczka z której wyjechał owy pacjent wyjeżdżający jak tirem. Odbiłem w te uliczkę i zasiągnąlem ręczny (akurat na przejściu a wiadomo że pasy sa tak malowane że sie na nich samochód ślizga). Wpadłem w poślisk i w dziure w jezdni po czym nastąpił kolejny trzask w mojej niuni. Poszedł wtedy łącznik stabilizacyjny od strony kierowcy. nie wiem ile razy mnei obkręciło ale pewnie zdajecie sobie jak to jest wchodzi w ostre zakręty na ręcznym (pewnie ktoś próbował zima).
Trzesłem się cały siedząc w samochodze na środku jezdni. Sprawca uciekł, a kolejny samochód podjeżdzając zaczał trombić. Przeparkowałem i wyszedłem obejrzec samochód.
A tu dopiero mam do was pytanie.
Co powiecie na sytuacje pękniecia w tym samym czasie dwóch gumowych wężyków nie tych małych od cylinderków tylko tych dłuższych w mojej niuni b3.
Wymiana to rzecz czasochłonna gdyż widać ze węzyków nie odkrecał nikt jeszcze, byly od nowości. Ja zabrałem sie do pracy i niestety nie obyło sie również bez wymiany jednego z przewodów hamulcowych. Zdejmując tylko koło niestety nie da rady sie odkrecic tak moich srób. sciagałem więc wężyki odkrecając je od cylinderków, z mocowań, odkecając nawet od pojemnika z ciecza (DOT-4) a nastepnie przekładając przez otwory. Mocno zapieczone dopiero w dwie osoby udało sie jedną strone (od pasażera-ten dłuższy przewód hamulcowy) uratować. Koszta ok 80 zł z łącznikiem stabilizacyjnym, przeżycia bezcenne)
Mam już gotowy układ hamulcowy ale nie musze odpowietrzyc go... chce prosic was tutaj o pomoc, powiedzcie jak....