[B4 1.9TD AAZ avant] SŁABY?
: 30 lip 2011, 11:00
Witam, mam pytanie odnoście mojego AAZeta, w zasadzie kilka, bo jestem troche skołowany.
Ale po kolei.
Autko zaczęło mi słabnąć. Doszło do tego ze 2 osoby po górkę (bez bagaży) i na "wysokiej" czwórce miałem 80km/h i nic poza tym. turbina raz działała, raz nie, tzn. działała, ale ciszej, jakby na "pół gwizdka". ale o to juz pytałem i DZIĘkI Wam pojechałem do mechanika.
wasze podpowiedzi były słuszne. To była "Złota Jesień" turbiny. Mechanik to potwierdził.
Z wielu forów, rozmów i zapytań, większość osób poleciła mi Mielec. Turbinę wysłałem, za 4 dni przyszła, piękna i lśniąca. I tu się zaczyna moja "kwadratura koła".
Mechanik stwierdzając "końcówkę" turba, zdjął główny, gruby wąż gumowy i poruszał ośką, tą główną, od łopatek. Powiedział, że są luzy i to przez to, turbina wibruje (przez luzy), a nie "kręci". Sęk w tym, że w tej regenerowanej, też się rusza ta ośka, góra-dół i lewo-prawo. Zdziwiłem się, ale myślę, może tak jednak ma być? Montaż przebiegł zdecydowanie szybciej, niż demontaż, wymieniłem przewody podciśnieniowe, olej, filtr oleju, uszczelkę pod miską i wyczyściłem miskę. Żeby olej był czyściutki i żadne "parchy" do nowej turbinki się przypadkiem nie dostały.
Autko wcześniej niekopciło, nie chodziło głośniej, nie chrobotało nic w nim i nie pobierał oleju. Teraz też tak jest. A TURBO PRACUJE IDENTYCZNIE. Auto jest słabe. Przejechałem 800 km, bardzo delikatnie, wolne rozpędzanie, czekanie po zapaleniu i przed zgaszeniem, rozpędzanie i wyprzedzanie max. w prędkości 90-110 km/h. Uznałem to za jakby swoiste docieranie, w nadziei , że się ułoży. Ale nie. Jest jak było, a 800 PLN w portfelu niema.
No to za telefon i do Mielca, ze wysyłam turbinę do reklamacji. ale gość mi na to, ze czy wszystko "przed turbiną" ma ok. Czyli ciśnienia we wtryskach, spaliny itd. Szczerze mówiąc zgłupiałem. Zadzwoniłem do jednego z najlepszych warsztatów od niemieckich diesli na południową Polskę w celu umówienia się na kompletną diagnostykę silnika i Pan mi powiedział, że to o co proszę ma nie wielki wpływ na "objawy mojej turbiny" ale gdy powiedziałem mu. że potrzebuję tego, żeby wykluczyć to WSZYSTKO "PRZED TURBINĄ", zgodził się. Koszt będzie 200 zl z częściami. W tym pomiar wtrysków, pompy, ciśnień, kompresji itd.. Koszt nie stanowi problemu.
I tu moje pytania:
1. Czy ta ośka ma się ruszać czy nie (bo Mielec mówi, że jeśli nawet, to jest to zgodne z wskazaniami wyważarki i ze jest 100% sprawne).
2. Czy faktycznie silnik ma tak ogromny i znaczący wpływ na turbo, czy to ściema mielca i próba wyminięcia się od odpowiedzialności za partacka robotę.
3. Gość z mielca w paczce z turbiną, załączył wydruk z wskazań (chyba) wyważarki. Było tam coś na kształt tarczy strzeleckiej z punktem. Na pierwszej punkt był w granicach 3-go okręgu, na drugim, w granicach 1-go okręgu. Mniemam, ze skoro ośka miałaby być nieruchoma punkt, byłby dokładnie w "dziesiątce"? Skoro takie coś wysyłają, to może faktycznie to turbo jest sprawne, a przyczyna jest gdzie indziej?
Nie wiem co o tym myśleć. W środę jadę do Żor na diagnostykę. Napiszę o wynikach.
Spotkał się ktoś z takimi dolegliwościami, gdzie jedno wyklucza drugie, a jeden facet odbija piłeczkę do drugiego i żaden nie jest w stanie podać, o co chodzi, że "nie chodzi"?
Pozdrawiam, ferrador
Ale po kolei.
Autko zaczęło mi słabnąć. Doszło do tego ze 2 osoby po górkę (bez bagaży) i na "wysokiej" czwórce miałem 80km/h i nic poza tym. turbina raz działała, raz nie, tzn. działała, ale ciszej, jakby na "pół gwizdka". ale o to juz pytałem i DZIĘkI Wam pojechałem do mechanika.
wasze podpowiedzi były słuszne. To była "Złota Jesień" turbiny. Mechanik to potwierdził.
Z wielu forów, rozmów i zapytań, większość osób poleciła mi Mielec. Turbinę wysłałem, za 4 dni przyszła, piękna i lśniąca. I tu się zaczyna moja "kwadratura koła".
Mechanik stwierdzając "końcówkę" turba, zdjął główny, gruby wąż gumowy i poruszał ośką, tą główną, od łopatek. Powiedział, że są luzy i to przez to, turbina wibruje (przez luzy), a nie "kręci". Sęk w tym, że w tej regenerowanej, też się rusza ta ośka, góra-dół i lewo-prawo. Zdziwiłem się, ale myślę, może tak jednak ma być? Montaż przebiegł zdecydowanie szybciej, niż demontaż, wymieniłem przewody podciśnieniowe, olej, filtr oleju, uszczelkę pod miską i wyczyściłem miskę. Żeby olej był czyściutki i żadne "parchy" do nowej turbinki się przypadkiem nie dostały.
Autko wcześniej niekopciło, nie chodziło głośniej, nie chrobotało nic w nim i nie pobierał oleju. Teraz też tak jest. A TURBO PRACUJE IDENTYCZNIE. Auto jest słabe. Przejechałem 800 km, bardzo delikatnie, wolne rozpędzanie, czekanie po zapaleniu i przed zgaszeniem, rozpędzanie i wyprzedzanie max. w prędkości 90-110 km/h. Uznałem to za jakby swoiste docieranie, w nadziei , że się ułoży. Ale nie. Jest jak było, a 800 PLN w portfelu niema.
No to za telefon i do Mielca, ze wysyłam turbinę do reklamacji. ale gość mi na to, ze czy wszystko "przed turbiną" ma ok. Czyli ciśnienia we wtryskach, spaliny itd. Szczerze mówiąc zgłupiałem. Zadzwoniłem do jednego z najlepszych warsztatów od niemieckich diesli na południową Polskę w celu umówienia się na kompletną diagnostykę silnika i Pan mi powiedział, że to o co proszę ma nie wielki wpływ na "objawy mojej turbiny" ale gdy powiedziałem mu. że potrzebuję tego, żeby wykluczyć to WSZYSTKO "PRZED TURBINĄ", zgodził się. Koszt będzie 200 zl z częściami. W tym pomiar wtrysków, pompy, ciśnień, kompresji itd.. Koszt nie stanowi problemu.
I tu moje pytania:
1. Czy ta ośka ma się ruszać czy nie (bo Mielec mówi, że jeśli nawet, to jest to zgodne z wskazaniami wyważarki i ze jest 100% sprawne).
2. Czy faktycznie silnik ma tak ogromny i znaczący wpływ na turbo, czy to ściema mielca i próba wyminięcia się od odpowiedzialności za partacka robotę.
3. Gość z mielca w paczce z turbiną, załączył wydruk z wskazań (chyba) wyważarki. Było tam coś na kształt tarczy strzeleckiej z punktem. Na pierwszej punkt był w granicach 3-go okręgu, na drugim, w granicach 1-go okręgu. Mniemam, ze skoro ośka miałaby być nieruchoma punkt, byłby dokładnie w "dziesiątce"? Skoro takie coś wysyłają, to może faktycznie to turbo jest sprawne, a przyczyna jest gdzie indziej?
Nie wiem co o tym myśleć. W środę jadę do Żor na diagnostykę. Napiszę o wynikach.
Spotkał się ktoś z takimi dolegliwościami, gdzie jedno wyklucza drugie, a jeden facet odbija piłeczkę do drugiego i żaden nie jest w stanie podać, o co chodzi, że "nie chodzi"?
Pozdrawiam, ferrador



