[B3 JK] Samochód gaśnie po dodaniui gazu
: 06 lut 2012, 08:42
Witam!
Niestety, ale coś się dzieje z naszą osiemdziesiątką. Dzisiaj odpaliła niby w miarę, trochę pochodziła, zagrzała się na tyle że biegi zaczęły już w miarę lekko wchodzić, ale zaraz po wyjechaniu na ulicę coś się stało. Po dodaniu gazu zero reakcji, obroty nie wzrosły. Samochód toczył się, a nie jechał. Po przejechaniu pewnego odcinka samochód zaczął jakoś reagować na dodanie gazu, słychać było że obroty rosną, ale jak tego gazu poszło więcej to od razu gasł. Dziewczyna jakoś nim dała radę dotoczyć się do pracy, ale jak ona z niej wróci to ja nie wiem. Po dojechaniu (odcinek ok 4km) termometr pokazywał temperaturę niecałe 50 stopni, to chyba nie za wiele. Może jakby się bardziej zagrzał, to jechałby lepiej?
Co to się mogło spierdzielić? Coś zamarzło? Filtr paliwa raczej świeży, nie ma roku najechane ok 6 tyś. Zastanawiam się czy może to nie jest wina paliwa. W sobotę teść dolał jakiś ulepszacz do baku i może to ma jakiś związek. Nie wiem co to było bo mnie przy tym nie było, ale do siebie też tego dolał i jego samochód jeździ dobrze. Z tym, że u nas paliwa było nie za dużo (trochę ponad rezerwę, na oko ok 16 litrów) i może złe proporcje dobrał. Gdzieś wyczytałem, że w zimie paliwa powinno być w baku co najmniej ok połowy. Może dałoby coś dolanie świeżego paliwa? Tak sobie pomyślałem, że może z tym paliwem coś się stało, zgęstniało od zimna czy coś, jest go też niewiele i przez to pompa ma problem z doprowadzeniem go do silnika.
Jak on tak się będzie toczył, a nie jechał to nie ma nawet jak do mechanika dojechać.
Niestety, ale coś się dzieje z naszą osiemdziesiątką. Dzisiaj odpaliła niby w miarę, trochę pochodziła, zagrzała się na tyle że biegi zaczęły już w miarę lekko wchodzić, ale zaraz po wyjechaniu na ulicę coś się stało. Po dodaniu gazu zero reakcji, obroty nie wzrosły. Samochód toczył się, a nie jechał. Po przejechaniu pewnego odcinka samochód zaczął jakoś reagować na dodanie gazu, słychać było że obroty rosną, ale jak tego gazu poszło więcej to od razu gasł. Dziewczyna jakoś nim dała radę dotoczyć się do pracy, ale jak ona z niej wróci to ja nie wiem. Po dojechaniu (odcinek ok 4km) termometr pokazywał temperaturę niecałe 50 stopni, to chyba nie za wiele. Może jakby się bardziej zagrzał, to jechałby lepiej?
Co to się mogło spierdzielić? Coś zamarzło? Filtr paliwa raczej świeży, nie ma roku najechane ok 6 tyś. Zastanawiam się czy może to nie jest wina paliwa. W sobotę teść dolał jakiś ulepszacz do baku i może to ma jakiś związek. Nie wiem co to było bo mnie przy tym nie było, ale do siebie też tego dolał i jego samochód jeździ dobrze. Z tym, że u nas paliwa było nie za dużo (trochę ponad rezerwę, na oko ok 16 litrów) i może złe proporcje dobrał. Gdzieś wyczytałem, że w zimie paliwa powinno być w baku co najmniej ok połowy. Może dałoby coś dolanie świeżego paliwa? Tak sobie pomyślałem, że może z tym paliwem coś się stało, zgęstniało od zimna czy coś, jest go też niewiele i przez to pompa ma problem z doprowadzeniem go do silnika.
Jak on tak się będzie toczył, a nie jechał to nie ma nawet jak do mechanika dojechać.