andrzejsz23 pisze:Kolego a nie przegrzałeś wcześniej silnika? :?:
No to tak... W pierwszym poście starałem się wszystko ładnie i rzeczowo opisać. Trochę jednak namieszałem bo wszystko się zgadza poza tym, że to nie ja prowadziłem auto a mój ojciec. Tutaj na forum opisałem wszystko co wiem.
Postaram się to opisać nieco bardziej szczegółowo. Auto prowadził mój ojciec a więc na pewno nie była to jakaś nadmierna prędkość, a raczej spokojna, przepisowa jazda.

Po ujechaniu ok 10 km za samochodem pojawił się gęsty siwy dym, silnik zaczął słabnąć i było słychać, że zwyczajnie zaczął strasznie stukotać, więc trzeba było zaniechać dalszej jazdy. Temperatura oscylowała wokół 90 stopni a więc ok, wentylator oczywiście się nie załączył. Kiedy ojciec zjechał na pobocze i zajrzał pod maskę okazało się, że spadł jeden z przewodów z pompy wodnej (ten, który prowadzi do pompki chłodzenia turbiny) silnik zgubił na tym postoju dość dużo płynu ale po założeniu przewodu z powrotem i uzupełnieniu wycieku po prostu normalną wodą do odpowiedniego stanu ojciec zdecydował się po prostu na powrót. I tak jadąc góra na trzecim biegu (kręcąc silnik wysoko) i pozostawiając za sobą wielką chmurę dymu wrócił do domu. Jak dojechał do domu to silnik miał jakieś 95 stopni i włączył się wentylator. Ogólnie to dość nie odpowiedzialna decyzja bo zamiast na siłę wracać można było zholować samochód i nie męczyć już tego silnika.
No ale nie ma co już nad tym się zastanawiać i zająć się tym co ma miejsce na chwilę obecną a wygląda to tak: autko gdy jest zimne odpala ale oczywiście po kilku próbach. Silnik nie ma niskich obrotów, kopci, klekocze, nie ma mocy no i dość szybko się nagrzewa a właściwie to przegrzewa o już po kilku chwilach wentylator ma dużo pracy.
Jakieś tam pojęcie o mechanice mam, dość mętne ale jednak. Na początek idąc za Waszymi sugestiami chciałbym po prostu wymienić pasek rozrządu. Nie wiem czy dobrze rozumiem, teraz mam prostu zdjąć stary pasek, ustawić wszystko według znaków i założyć nowy pasek, czy tak?
Aha, i jeszcze dwie rzeczy. Kiedy jeszcze auto było sprawne to kiedy silnik był zimny to szarpał i kopcił na niebiesko ale po rozpoczęciu jazdy to ustępowało. Myślałem, że to może wina wtryskiwaczy... A druga zagwozdka to wspomniana już wyżej pompka chłodzenia turbiny cieczą. Jakoś dotąd specjalnie jej się nie przyglądałem ale dziś zauważyłem, że tak naprawdę to ona nigdy nie działa bo przewód, który powinien być podłączony gdzieś do czujnika (domniemam, że na turbinie) był sobie wciśnięty w wiązkę innych przewodów i de facto nie podłączony nigdzie ale gdy przykładam wsuwkę gdziekolwiek to słychać, że ta pompka działa, więc teraz to nawet zastanawiam się czy ta awaria nie jest spowodowana tym, że ta pompka nie była podłączona gdzieś do czujnika i po prostu nie spełniała swojego zadania. Tak w ogóle to samochód był strasznie zaniedbany przez poprzedniego właściciela, sporo mniejszych lub większych usterek udało się już usunąć ale jeszcze wiele trzeba zrobić, jakby tego było mało to teraz jeszcze padł silnik.. Aha i jeszcze jedno ostatnie pytanko na koniec, gdzie mogę sprawdzić jaka to jest wersja silnika 1.6 TD (RA czy SB)? Szukałem na silniku tej informacji ale nic nie znalazłem. Były właściciel podczas sprzedaży powiedział, że to wersja RA, ale on naopowiadał tyle bajek odnośnie tego autka, że teraz sam nie wiem czy tak naprawdę jest.