Zazwyczaj pierwsze 3, 4 lata ASO, a później przez 8-10 lat nic, lub poza ASO.noorbi pisze:Wiem, widziałem ale mam wujka w Aso, więc jakby co posprawdzają mi wnikliwie.
Często pieczątki przybite są przed samą sprzedażą. Tak kupiłem Passata
Krętaczem był kochany Niemiec, właściciel.
Jeśli auto jest wypadkowe, nie chcą robić tego przez ASO, aby w historii nie było, mimo że ubezpieczyciel na to pozwala. Nie jest to regułą, ale tak się dzieje.
Kupno kilkuletniego auta z pełną i wiarygodną historią potwierdzoną osobiście w ASO to bardzo dobra sprawa. Jeśli masz możliwość, tak sprawdzaj.
Polecam też zakup uzywanego auta u fabrycznego dilera przy ASO. Mają często dobre ceny i tu tylko masz pewność, że auto jest bezwypadkowe, bowiem to diler bierze całą odpowiedzialność na siebie. Łatwo dochodzić roszczeń jakby co.
Tydzien po tym jak zakupiłem Avensis, brat zechciał kupić identyczną.
Pojechaliśmy do Toyota Żerań i po targowaniu - sympatycznym - kupilismy taką samą Prestige za 36 600. Cena wyjściowa była 37 400. Oczywiście serwisowana w ASO, historia, itd. Do tego gratis nowe relingi dachowe, komplet opon zimowych nowych.
Przy okazji wziąłem historię swojej i zapisałem ją na siebie (imie nazwisko) na Żeraniu, bo tu serwisuję teraz. Zapisałem się na wymianę świec bla bla itd pierdoły.
Wynegocjowaliśmy w tej cenie dodatkowo przegląd pełen. (koszt 400 zł i tak niedużo) bowiem przegląd ten obejmuje między innymi:
Dokładny i profesjonalny test lakieru przy Tobie oczywiscie wszystko.
Przegląd mechaniczny, pełna ścieżka diagnostyczna, szarpaki itd, zbieżność, geometria, korekta przy okazji standardowa, diagnostyka komputerowa, itd itd. Wydruk wszystkiego, potwierdzenie, wydruk historii samochodu, kawa, herbata, miło, zwolniony z podatku itd itd.
Cały czas jesteś przy przeglądzie. Gość Ci nie tylko to robi, ale tłumaczy i pokazuje gdzie co i jak być powinno. Jak jesteś kumaty to widzisz jak ustawia i co robi. Jak nie jesteś i nie wierzysz, weźmiesz ze sobą kumatego.
Wartośc rynkowa tego auta kupując u Bolka z giełdy taka sama. Okazyjnie z ogłoszeń były tańsze o 1500, 2000 zł ( na 36 000 ) ale pytamy przez telefon. Jest książka ? oj zginęła. Wypadek ? nie nie, na parkingu tylko i blotnik zmieniany maska. Kluczyków 3 szt ? Oj nie, jeden bo tego, ukradli no z laptopem. I tak w koło









