Dziś w nocy skradziono mnie Audi z parkingu obok domu. Wczoraj wróciłem od znajomego o 21. Z rana miałem odwieźć brata na dworzec PKP. Poszedłem z rana po 8 do auta i nie znalazłem go na parkingu. Myślałem, że trafi mnie jasna k****. Obszedłem całe osiedle wzdłuż i wszerz - zero śladów. Poszedłem na policję. Poczekałem na patrol i pojechaliśmy z chłopakami pokręcić się po okolicy. W końcu będąc na jednym z parkingów osiedlowych w mojej okolicy dojrzałem stojące daleko na innym parkingu obok śmietnika Audi. Poznałem ją z daleka.
Podjechaliśmy tam. Auto ma pęknięty zderzak przedni, wyleciał z jednej strony z zaczepów (nie wiem czy nie są urwane przypadkiem), pęknięta osłona pod silnikiem, listwa podreflektorowa wyszła z zaczepów, szeroka listwa w zderzaku też wypadła. Z tyłu wygięte gniazdo elektryczne obok haka. Cała w błocie, w środku istny koszmar. Całe wnętrze spryskane gaśnicą, nie ma całej tylnej kanapy, tylna półka poszarpana. Skradzione 2 opony z bagażnika.
Całe szczęście że auto znalezione no i wszystko dobrze, odpala i jedzie. Czeka mnie teraz wielkie sprzątanie








